Ultimatum prezesa

Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, nie wyklucza zerwania umowy z giełdą kryptowalut Zondacrypto. Potwierdził, że nie zamierza podać się do dymisji.

Radosław Piesiewicz nie ma sobie nic do zarzucenia. Fot. Tomasz Jastrzębowski / Press Focus

Po ujawnieniu problemów giełdy kryptowalut  Zondakrypto w środowisku sportowym wrze. Firma bowiem hojnie sponsorowała polski sport, lecz teraz współpraca z nią może być sporym obciążeniem. Zondaktypto bowiem nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Zalega pieniądze klubom i olimpijczykom m.in. Kacprowi Tomasiakowi, zdobywcy srebrnych i brązowego medalu w skokach narciarskich w tegorocznych igrzyskach olimpijskich, panczenistce Kai Ziomek-Nogal i panczenistom Władimirowi Semirunnijowi oraz Damianowi Żurkowi. Sporo klubów, nie czekając na rozwój wypadków, wypowiedziało umowy. Zrobiły to m.in. GKS Katowice, Wieczysta Kraków, Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin czy koszykarski Dziki Warszawa.

SMS-y bez odpowiedzi

Tylko Polski Komitet Olimpijski zwleka, choć… - Jeżeli do 30 kwietnia, tak mówią zapisy, do nas, do PKOl, nie wpłyną środki, mam podstawę do tego, żeby zerwać umowę i ta umowa zostanie zerwana bezkosztowo, bez żadnych perturbacji dla PKOl – powiedział Radosław Piesiewicz na antenie RMF FM.- I natychmiast znika neon z siedziby PKOl - dodał.

Jak przyznał, ostatni kontakt z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem miał w zeszłym tygodniu i ten zapewnił go, że wszystko jest w porządku. Teraz - przekazał – „smsy nie dochodzą”.

Zaznaczył, że podpisując umowę sponsorską z Zondacrypto działał w dobrej wierze i dochował wszelkie staranności. Jak dodał, sam inwestował w tę giełdę i stracił. Na pytanie, ile, odparł, że dużo.

Śledztwo w sprawie Zondacrypto Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła 17 kwietnia. Jest ono prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, ale - jak zaznaczają śledczy - rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych.

Wypłata w tokenach

Giełda od października jest sponsorem generalnym PKOl. Zgodnie z umową siedziba PKOl zmieniła nazwę na „zondacrypto Centrum Olimpijskie”, a w lutym na budynku, który od 20 lat nosi też imię Jana Pawła II, pojawił się wielki neon reklamujący sponsora. Obiecała też ogromne pieniądze, 1,38 mln złotych na nagrody dla olimpijczyków. Część z nich została wypłacona w tokenach. I wystąpił problem z ich spieniężeniem.

Piesiewicz pytany, czy PKOl zapłaci polskim olimpijczykom, m.in. potrójnemu medaliście Kacprowi Tomasiakowi, za tokeny, których nie mogą spieniężyć, odparł: - Tak, od razu. Zapłacę za tokeny. Tu jest kilkaset tys. zł VAT-u, który PKOl zapłacił — dodał.

- Ja tylko chcę powiedzieć, że nagrody finansowe zostały wypłacone. Rekordowe. Kacper Tomasiak dostał 900 tys. zł przelewem z PKOl, nie zdobywając złotego medalu, o czym się nie mówi, firma Profbud dała mu mieszkanie w miasteczku olimpijskim — zaznacza też prezes PKOl.

Chce kolejnej kadencji

Członkowie zarządu PKOl, którzy są w opozycji wobec prezesa Piesiewicza, domagają się pilnego zwołania posiedzenia zarządu, by zająć się kolejnym kryzysem wizerunkowym wokół Komitetu. Zwołanie posiedzenia jest kompetencją prezesa.

- Na tę chwilę nie widzę takiej potrzeby, jeśli będzie, to oczywiście zwołam takie posiedzenie, spotkamy się i porozmawiamy - powiedział Piesiewicz, który po raz kolejny podkreślił, że nie rozważa podania się do dymisji.

Zapowiedział przy tym, że za rok zamierza kandydować na kolejną kadencję. - Tak, będę kandydował. Mam dużo pokory, ciężko pracuję na co dzień, uważam, że sport powinien być apolityczny. Uważam, że wykonuję dobrą pracę. Do tej pory nie przegrałem żadnego głosowania na zarządzie, na prezydium czy Walnym Zgromadzeniu - zaznaczył prezes PKOl.

Tysiące poszkodowanych

Giełda wciąż pozostaje sponsorem grającej w piłkarskiej ekstraklasie Lechii Gdańsk. Wspiera również m.in. włoskie kluby piłkarskie, jak Atalanta Bergamo czy Juventus Turyn. Jest ponadto zaangażowana w inne dyscypliny sportu, m.in. sponsoruje kolarski zespół zawodowy z licencją niemiecką, w którym jeździ m.in. Katarzyna Niewiadoma (Canyon-SRAM zondacrypto) oraz konkretne wyścigi.

Od 17 kwietnia w śląskiej prokuraturze toczy się śledztwo w sprawie działania Zondacrypto. Obecnie poszkodowanych jest kilkaset osób, które nie mogą wypłacić środków zdeponowanych w ramach kryptowalut na Zondacrypto. W piątek kwotę szkód oszacowano na 350 mln zł, ale można się spodziewać, że zarówno ta kwota, jak i liczba poszkodowanych, będą rosły. W środę Prokuratura Regionalna w Katowicach poinformowała, że dla pokrzywdzonych w sprawie Zondacrypto zostanie uruchomiona strona internetowa z instrukcją składania zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jej rzecznik powiedział, że każdego dnia spływają setki nowych zawiadomień.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się