Uradowani przedwcześnie

Coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz dubletu Nerazzurrich na boiskach Półwyspu Apenińskiego, choć awans do finału Coppa Italia musieli rywalom wyrwać z gardła.

Już byli w ogródku, już witali się z gąską... – piłkarze Como długo będą rozpamiętywać zmarnowaną szansę pierwszego w historii awansu do finału Coppa Italia. Fot. PAP / EPA

WŁOCHY

Cztery bramki na mecz – to średnia kwietniowych zdobyczy strzeleckich Interu, który pewnie zmierza po mistrzostwo Włoch. Cztery gole na 90 minut – to średnia trafień Mediolańczyków w rozegranych w tym sezonie spotkaniach Serie A z Como. Ale mecz meczowi nierówny, puchary rządzą się swoimi prawami – tego typu banalnych sformułowań można by przytoczyć wiele. Na dodatek można przecież mówić i o derbach – w tym przypadku Lombardii – które też wywołują emocje niestandardowe. No i w końcu o ile Inter już dziewięciokrotnie zdobywał Coppa Italia, a całkiem pokaźna grupa jego graczy pamięta jeszcze niedawne triumfy z 2022 i 2023, o tyle dla Como ewentualny udział w finale tych rozgrywek byłby wkroczeniem na teren zupełnie dziewiczy.

Kopciuszek wyszedł po godzinie

Byli więc podopieczni Cesca Fabregasa zmotywowani, by w Mediolanie napisać swoją wersję historii pod hasłem „Bal kopciuszka”. I czynili to skutecznie przez prawie godzinę, mając wsparcie m.in. w osobie... Piotra Zielińskiego. To reprezentant Polski, tracąc piłkę w środku boiska, uruchomił kontrę zakończoną golem Lucasa Da Cunhy. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że w spotkaniu ligowym z 12 kwietnia Inter też przegrywał 0:2, by wygrać 4:3, niewielu chyba wierzyło w kolejne magiczne odwrócenie. No bo przecież – by trzymać się banałów – nic dwa razy się nie zdarza. A jednak...

Nos rumuńskiego trenera

Dobrze zrobił Christian Chivu, ściągając z murawy w 60. minucie „Zielka” i zastępując go Petarem Susiciem. Reprezentant Chorwacji najpierw zaliczył dwie asysty przy trafieniach – zupełnie odmiennych: najpierw z linii „szesnastki”, potem głową z 10 metrów – Hakana Calhanoglu, a w samej końcówce regulaminowego czasu gry sam przymierzył technicznie po długim rogu (tym razem po podaniu Turka). I trochę uratował skórę Polaka, który pewnie – w przypadku porażki gospodarzy – znalazłby się na cenzurowanym za wspomniany błąd...

Rywala w finale Inter pozna w środowy wieczór. W Bergamo, po remisie 2:2 w Rzymie, Atalanta zagra rewanż z Lazio.

(DaL)

Półfinał Pucharu Włoch

◼ Inter Mediolan – Como 3:2 (0:1)
w pierwszym meczu 0:0, awans Interu
0:1 – Baturina (32), 0:2 – Da Cunha (48), 1:2 – Calhanoglu (69), 2:2 – Calhanoglu (85), 3:2 – Sucić (89)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się