W Łodzi zrobili dobry interes
Właściciel Widzewa Robert Dobrzycki nie żartował i jeszcze głębiej sięgnął do kieszeni.
Stelios Andreou (tu jeszcze jako piłkarz Charleroi) ma być sporym wzmocnieniem klubu z Łodzi. Fot. SIPA USA/PressFocus
WIDZEW ŁÓDŹ
Klub przekroczył już limit wydatków na transfery, ale konto jest nadal otwarte. We wtorek przyjechał do Łodzi grający ostatnio w Charleroi w Belgii Stelios Andreou, za którym dyrektor sportowy Widzewa Mindaugas Nikoliczius uganiał się od kilku tygodni. Reprezentant Cypru przeszedł badania i podpisano z nim kontrakt.
Nigdy jeszcze Widzew nie zapłacił tyle za piłkarza - nieoficjalnie około 1,5 miliona euro plus procent od ewentualnego kolejnego transferu. Blednie przy tym legendarne 21 milionów złotych za Dariusza Dziekanowskiego w 1983 roku, bo ileż warta była wówczas złotówka? Oficjalny kurs dolara to wtedy około 30 złotych, nieoficjalny – 1800…
Na pewno nie jest to piłkarski weteran, który na koniec kariery chce sobie w Polsce jeszcze trochę pograć. Andreou ma 23 lata, pochodzi z okolic Nikozji, gdzie rozpoczynał karierę w tamtejszym Olympiakosie (obecnie II liga), a już od czterech lat mieszka w Belgii i ma tamtejsze obywatelstwo. W Royal Charleroi SC grał regularnie (126 meczów w ciągu czterech sezonów), tak zresztą jak i w reprezentacji Cypru (24 występy). Widzew zrobił znakomity interes – podpisano z nim umowę na cztery lata z opcją przedłużenia. Jak mówią w Widzewie, piłkarz bardzo chciał przyjechać do Polski, a ponieważ na Cyprze każdy ma jakiegoś kuzyna, przed przeprowadzką na pewno dowiadywał się o polskiej lidze od spokrewnionego z nim Kostasa Sotiriou z Korony. Podczas rytualnej prezentacji powiedział, że nie może się doczekać pierwszego meczu i zrobi wszystko dla swojego nowego klubu i łódzkich kibiców. Herbu nie całował…
Badania wykazały, że Andreou jest zdrowy, kontrakt oficjalnie podpisano, do piątku na pewno uda się więc załatwić formalności związane z uprawnieniem go do gry i Cypryjczyk wystąpi w meczu z Cracovią. To środkowy obrońca, tak więc o swoje miejsce w zespole muszą się martwić Mateusz Żyro i Ricardo Visus, którzy ostatnio mieli na boisku kilka wpadek. Nowy widzewiak może także grać na prawej obronie.
Defensywę na Kraków Widzew ma więc zabezpieczoną, trener martwić się jednak musi o atak. Bez Sebastiana Bergiera, przy gorszej niż wcześniej postawie Samuela Akere i Mariusza Fornalczyka, w meczu z Wisłą Płock polegać mógł tylko na zawodnikach środka pola. Bergier nie trenuje jeszcze na pełnych obrotach, ale z kolejnym transferem Widzew do piątku raczej nie zdąży, chociaż trener Żeljko Sopić nie ukrywa, że przydałby mu się jeszcze drugi środkowy napastnik.
Po ciężko wywalczonym remisie z Wisłą w szatni Widzewa panowała atmosfera jak po porażce. - Znów nie potrafiliśmy szybko wejść w mecz. Rozgrywaliśmy piłkę w jednym tempie, brakowało nam pewności – żalił się sam na siebie i na kolegów Marcel Krajewski. Faktycznie, w kolejnym spotkaniu na początku przewagę uzyskiwali goście, którzy potem – gdy Widzew się wreszcie rozegrał – solidnie się już okopali w defensywie.
Andreou to 11. piłkarz ściągnięty latem do Widzewa. Chętnie obejrzelibyśmy konfrontację „nowego” zespołu ze starym. Oto propozycje składów – nowi: Kikolski – Andreou, Visus, Gallapeni – Akere, Tekić, Selahi, Klukowski, Baena, Fornalczyk – Bergier; starzy: Gikiewicz – Therkildsen, Żyro, Volanakis, Kozlovsky – Krajewski, Hanousek, Shehu, Alvarez, Pawłowski – Czyż. Potrzebna jest teraz duża doza trenerskiego wyczucia, by stworzyć optymalną mieszankę. Potencjał dzisiejszego Widzewa na pewno jest większy niż to, co widać było do tej pory.
Wojciech Filipiak
KLICH WZMACNIA CRACOVIĘ
Mateusz Klich został nowym zawodnikiem Cracovii, najbliższego rywala Widzewa. Związał się z nią 2-letnim kontraktem z opcją przedłużenia o kolejny rok. To powrót do krakowskiego klubu byłego reprezentacyjnego piłkarza. Grał przecież w ekstraklasie w barwach Cracovii w latach 2008-11 (56 występów,5 goli). 35-letni pomocnik w obecnym sezonie amerykańskiej MLS wystąpił w 16 spotkaniach w barwach Atlanta United.