W osłabieniu najlepiej!

Max Watson zaliczył beznadziejny debiut, ale... dzięki temu Ruch wygrał pierwszy mecz w 2026 roku!

Jakub Jendryka (nr 13) strzelił swoją debiutancką – i od razu zwycięską! – bramkę dla Ruchu Chorzów. Fot. Marta Badowska/Press Focus

Trener Waldemar Fornalik wskazywał, że w meczu ze Stalą można zapłacić wysoką cenę za brak organizacji i porządku w grze. Jak na złość, wczorajsze spotkanie w Rzeszowie cechował... kompletny chaos!

Fatalny Szwed

Choć padł tylko jeden gol, to mecz oglądało się znakomicie. Było wiele akcji, pojedynków, strzałów, ale też błędów – zarówno po jednej, jak i drugiej stronie. Zakręciła się w tym wszystkim szwedzka głowa Maxa Watsona. Debiutujący w barwach Ruchu stoper spisywał się... fatalnie. Był niepewny, elektryczny, mylił się z piłką, a Rzeszowianie jakby specjalnie pressowali go z większą intensywnością niż pozostałych. Pod koniec pierwszej połowy Watson ryzykował czerwoną kartką, gdy jako ostatni obrońca upadając szarpał mijającego go Jonathana Juniora, ale na jego szczęście Brazylijczyk... wybrał wymuszenie rzutu karnego, za co obejrzał żółtą kartkę. Szwed najwyraźniej nie chciał być gorszy, bo tuż po rozpoczęciu drugiej połówki popełnił (wiel)błąd w przyjęciu i ratując sytuację kopnął Oliwiera Sławińskiego, za co wyleciał z boiska!

Passa 19-latka

Młodzi piłkarze Stali zacierali ręce na myśl o grze w przewadze, tym bardziej że ponownie niepewny w chorzowskiej bramce był Bartłomiej Gradecki (dwukrotnie „wypluł” piłkę, niecelnie podawał). Niebiescy jednak pokazali charakter i... w 54 minucie objęli prowadzenie! Dla wyrównania rachunków tym razem błąd popełnili stoperzy gospodarzy, na spółę Marcin Karczor i Michał Synoś, co wykorzystał Jakub Jendryka. Sprowadzony zimą młodzieżowiec Ruchu notuje świetną passę, bo w dwóch wcześniejszych meczach zaliczył po asyście! Przed przerwą 19-latek próbował coś zdziałać, ale bez większych efektów. Jeszcze słabiej radził sobie na drugiej flance Patryk Szwedzik, podczas gdy skrzydła Stali latały aż miło. Gdy jednak czerwoną kartkę obejrzał Watson, zarówno Jendryka, jak i Szwedzik mocno się aktywizowali – także w defensywie.

Chaos sprzyja mistrzom

Grając w przewadze, Rzeszowianie mieli momenty podkręconego tempa, spychali rywali głęboko, czasami kotłowali pod ich bramką... ale trudno wskazać sytuację, w której Gradecki musiałby popisać się jakąś paradą. Ciasno, kasując większość górnych piłek, Niebiescy bronili skutecznie, a podobać się mogli szczególnie boczni obrońcy, Martin Konczkowski oraz przede wszystkim Szymon Karasiński, który ponad godzinę grał z żółtą kartką na koncie. Gra w osłabieniu ich zmotywowała.

Śmierć, podatki, wygrana Ruchu ze Stalą Rzeszów – te rzeczy są pewne i niezmienne. Odkąd Chorzowianie spadli z ekstraklasy, pokonali ekipę z Podkarpacia czterokrotnie i to nie tracąc gola. Wczoraj Żurawie strzelały 28 razy (Ruch 12 razy), ale zupełnie nieskutecznie. Chaos, który miał im sprzyjać i którego obawiał się trener Fornalik... sprzyjał 14-krotnym mistrzom Polski!

Piotr Tubacki

40 STRZAŁÓW oddały wczoraj oba zespoły, co tylko potwierdza, jak dynamiczne było spotkanie w Rzeszowie.


OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Stal Rzeszów – Ruch Chorzów 0:1 (0:0)

0:1 – Jendryka, 54 min

STAL: Kozioł – Warczak, Kaczor, Synoś, Kukułka – Thill, Łysiak (86. Kucharski), Sławiński – Łyczko (67. Darwish), Junior, Wachowiak (79. Masiak). Trener Marek ZUB.

RUCH: Gradecki – Konczkowski, Lukić, Watson, Karasiński – Sz. Szymański – Szwoch (46. Ventura), Nagamatsu (88. Rosół) – Jendryka (79. Lachendro), Szczepan (62. Kolar), Szwedzik (79. Ceglarz). Trener Waldemar FORNALIK.

Sędziował Piotr Urban (Warszawa). Widzów 4657. Żółta kartka: Kaczor, Junior, Kucharski – Karasiński, Lukić, czerwona Watson (47. faul).

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się