Wulkan emocji
Hit kolejki trwał 126 minut, zaś trzecia odsłona zakończyła po 44 minutach!
Bartłomiej Bołądź z pasją atakował i walnie przyczynił się do wygranej swojej drużyny. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
PLUSLIGA
Już teraz trenerzy Michał Winiarski oraz Massimo Botti mogliby zasiąść i chwycić za pióra, by opisać tegoroczną rywalizację pomiędzy Aluronem CMC Wartą Zawiercie oraz Asseco Resovią. Mają już za sobą dwa mecze ligowe oraz potyczkę w Lidze Mistrzów zapisane na plus przez siatkarzy z Zawiercia oraz ćwierćfinał Pucharu Polski wygrany przez ekipę z Rzeszowa. A już w najbliższą środę kolejne spotkanie w LM, tym razem w Rzeszowie. A przecież wcale nie jest powiedziane, że te zespoły nie zetkną się w play offie. Sobotniemu starciu towarzyszył wulkan emocji, w hali była temperatura wrzenia.
Komfort
Trener Michał Winiarski ma powody do zadowolenia – dysponuje szeroką kadrą, w której każdy zmiennik gwarantuje wysoką jakość. Pokazał to już mecz w Jastrzębiu, gdzie Patryk Łaba wszedł na boisko w skrajnie trudnej sytuacji, odmienił losy seta i znacząco przyczynił się do zwycięstwa.
Podobny scenariusz oglądaliśmy w starciu z Resovią. Bartłomiej Bołądź, wicemistrz olimpijski z Paryża, początkowo wspierał drużynę jedynie na krótkich zmianach, ustępując miejsca Kyle’owi Ensingowi. Gdy jednak Amerykanin obniżył loty, Bołądź zameldował się w wyjściowym składzie od trzeciego seta. Solidna gra i wysoka skuteczność przyniosły mu statuetkę MVP.
- Sezon jest długi i trener rotuje składem, by każdy znalazł czas na odpoczynek i ewentualne dojście do wysokiej formy – stwierdził atakujący przed kamerami Polsatu Sport. - Jestem cały czas gotowy do wyjścia na boisko i nie byłem zaskoczony tą zmianą. Wiedzieliśmy jakie było wyzwanie przed nami, bo przecież rywal był z najwyższej półki. Takie zwycięstwo cieszy, zaś takie wyróżnienie wiąże się z kosztami, bo w szatni trzeba stawiać (śmiech). A tak na poważnie, to w środę znów będzie się wiele działo...
Kontrowersje wokół wideo
Zdawaliśmy sobie sprawę, że mecz będzie niezwykle nerwowy i ten kto wykaże się większą odpornością psychiczną, zwycięży. A wszystko w dużej mierze będzie zależało od zagrywki. Obie drużyny w swoich szeregach mają zawodników, którzy ten element mają opanowany do perfekcji. I tak też było. W 1. secie gospodarze zyskali przewagę, gdy Aaron Russell „odpalił” serwis i gospodarze wyszli na prowadzenie 24:22. Wprawdzie chwilę potem się pomylił, ale Mateusz Bieniek zakończył akcje udanym atakiem. To był zaledwie przedsmak tego, co się wydarzyło później.
Od połowy drugiej odsłony przyjezdni systematycznie budowali przewagę i bez większych problemów doprowadzili do remisu. A potem byliśmy świadkami maratonu, trzeci set trwał 44 minuty i miał kluczowe znaczenie dla wyniku. Yacine Louati posłał cztery asy z rzędu (!) goście objęli prowadzenie 14:10. Potem dwa punkty zdobył rozgrywający Marcin Janusz atakiem oraz bokiem. Straty zmniejszył zagrywką Miguel Tavares (17:19), a chwilę później punkty Bieńka oraz Jurija Gładyra sprawiły, że na tablicy pojawił się remis. Wszystko miało się rozstrzygnąć podczas gry na przewagi. Po zagrywce Russella sędziowie przyznali punkt gościom, ale miejscowi protestowali, twierdząc, że piłka dotknęła Artura Szalpuka. Ten ostatni z miną niewiniątka nie reagował. Sędziowie wzięli challenge, ale nie mogli dokonać analizy, bo... system się zawiesił. W tej sytuacji orzekli akcję bez punktu.
- To był kluczowy moment meczu, choć dokładnie tej akcji nie widziałem. Dopiero po meczu zawodnik przyznał, że piłka go dotknęła. Wideo ma rozstrzygać kontrowersje, a tymczasem się zawiesza. Gdyby punkt przyznano rywalom i zwyciężyliby w tym secie, to mecz mógłby wyglądać inaczej. To był duży ładunek emocji i każdy z nas ma prawo czuć się zmęczony – stwierdził trener gospodarzy, który po chwili się uśmiechnął i dodał: - A w środę ciąg dalszy...
Gospodarze wytrzymali presję i prowadzili kilkoma punktami. Przyjezdni podejmowali próby odrobienia strat, ale to miejscowi cieszyli się z kolejnej wygranej. Gra falowała z jednej i drugiej strony, ale emocji i dramatycznych momentów nie brakowało. Ciąg dalszy nastąpi...
(sow)
◼ Aluron CMC Warta Zawiercie – Asseco Resovia 3:1 (25:23, 19:25, 34:32, 25:22)
ZAWIERCIE: Tavares (4), Kwolek (10), Gładyr (10), Enisng (3), Russel (19), Bieniek (12), Popiwczak (libero) oraz Zniszczoł (2), Czerwiński, Bołądź (12), Nowosielski. Trener Michał WINIARSKI.
RZESZÓW: Janusz (2), Louati (19), Demyanenko (11), Butryn (7), Szalpuk (14), Sapiński (7), Potera (libero) oraz Poręba (1), W. Nowak, Bucki (2), Cebulj (3), Shoji. Trener Massimo BOTTI.
Sędziowali: Paweł Burkiewicz i Tomasz Flis (obaj Kraków). Widzów 1500.
Przebieg meczuI: 10:9, 15:14, 20:19, 25:23.
II: 7:10, 13:15, 15:20, 19:25.
III: 6:10, 12:15, 17:20, 24:25, 29:30, 34:22.
IV: 10:8, 15:12, 20:16, 25:22.
Bohater - Bartłomiej BOŁĄDŹ.