Wymiana... nieadekwatna?
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
To na górze, a równie ciekawie robi się na dolę. Temperaturę wrzenia podsycają wieści o możliwym wycofaniu się z profesjonalnej piłki Wieczystej. Jeśli tak by się stało, z pierwszej ligi spadną nie trzy, a dwie ostatnie drużyny, a to już znacząco zmienia optykę klubów mocno zaniepokojonych o swój los. Tychów nie uratuje już nic, ale dla Stali z Mielca, Górników z Łęcznej oraz Znicza z Pruszkowa ma to niebagatelne znaczenie. Gdyby Wojciech Kwiecień faktycznie powiedział pas, dla Mielczan w praktyce oznaczałoby to utrzymanie, a pomiędzy Górnikiem a Zniczem mogłoby doprowadzić do niezwykle zażartej, choć korespondencyjnej walki o trzecie od końca miejsce. Ekipa Jurija Szatałowa jest w o wiele lepszym położeniu, bo nie dość, że ma dwa punkty więcej, lepszy bilans meczów bezpośrednich oraz bramek, to jeszcze teoretycznie zdecydowanie korzystniejszy układ spotkań. Łęcznianie zagrają bowiem u siebie z niegrającą już o nic Odrą oraz w Łodzi z ŁKS-em (ci akurat mają o co grać). Ekipa z mitycznej stolicy polskiej mafii czeka na mecze w Głogowie z bijącym się o baraże Chrobrym oraz u siebie z mającym takie same plany Ruchem.
Aby scenariusze takich rozwiązań w ogóle były jednak brane pod uwagę, najpierw Wieczysta musi się wycofać. A ta złożyła papiery na grę w elicie, co w praktyce oznacza, że do barażów zamierza przystąpić. Co będzie jednak potem? Tego nie wie nikt, dlatego do końca warto bić się o każde wyższe miejsce. Nawet takie, które teraz oznacza spadek.