Wzmocnienia? Niekoniecznie!

Choć większość drużyny Widzewa stanowią nowi zawodnicy, to ten wciąż rozczarowuje. W tabeli, także tej wiosennej, prowadzi za to Lech, który w minionym okienku nie zdecydował się na... żaden transfer.

Mateusz Wdowiak to największy wygrany przerwy między rundami. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

ANALIZA ZIMOWEGO OKIENKA TRANSFEROWEGO

W tym roku ekstraklasa rozegrała osiem serii spotkań, tyle samo pozostało do końca rozgrywek. Przerwa reprezentacyjna wypada więc w połowie rundy. To dobry moment na podsumowanie występów nowych graczy, którzy z założenia mieli wzmocnić zespoły, do których dołączyli w trakcie zimowej pauzy. Czy tak rzeczywiście się stało?

Na dwóch biegunach

Łódzki przykład pokazuje, że niekoniecznie. Na koniec roku Widzew zajmował 14. miejsce. Robert Dobrzycki, właściciel klubu, wydał miliony euro na zawodników, którzy mieli je znacząco poprawić. W sumie sprowadzono ich aż ośmiu. Duńczycy Emil Kornvig i Lukas Lerager oraz Norweg Christopher Cheng, a także reprezentanci Polski, Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski to trzon łódzkiej jedenastki, do którego już w trakcie rundy dołączył kupiony także za duże pieniądze z Legii Steve Kapuadi, powołany na niedawny Puchar Narodów Afryki do reprezentacji DR Konga. Zanim drużynę przejął trener Aleksandar Vuković, podstawowym zawodnikiem był również Osman Bukari, który kosztował Widzew rekordowe 5 milionów euro. W przypadku Ghańczyka, jak i pozostałych nowych graczy, pieniądze (na razie?) nie przełożyły się jednak na jakość, a szczególnie na wyniki. Widzew wciąż rozczarowuje, a w tabeli spadł na przedostatnią pozycję.

Drugi biegun to Lech. Mistrzowie Polski zimą nie przeprowadzili żadnego transferu, wypożyczyli jedynie młodzieżowego reprezentanta Bułgarii Plamena Andrejewa. I choć ma on na bluzie jedynkę, do tej pory jeszcze nie zagrał, bo pewne miejsce w poznańskiej bramce ma Bartosz Mrozek. Kolejorz gra więc niemal takim samym składem jak jesienią (niemal, bo do drużyny po rekonwalescencji wrócili Szwed Patrik Walemark i na krótko Fin Daniel Hakans, który znowu jest kontuzjowany), a efekty tego są znakomite – bezkompromisowy w tym roku Lech (sześć zwycięstw, trzy porażki) to nie tylko lider wiosny, ale także drużyna, która prowadzi w tabeli ekstraklasy!

Bez zmian, czyli na plus

Świetnie, zważywszy także na warunki, w jakich funkcjonuje, w styczniu, lutym i marcu prezentowała się Lechia. Trener John Carver, chcąc nie chcąc, stawia na tych samych piłkarzy, którzy występowali w poprzedniej rundzie, a ci prezentują się więcej niż dobrze. Potwierdza to piąta pozycja w tabeli wiosny i w miarę bezpieczna przewaga nad strefą spadkową, a trzeba pamiętać, że gdański zespół przed rozpoczęciem zmagań został ukarany odjęciem pięciu punktów za zaległości finansowe.

Piast i Motor zgromadziły w tym roku odpowiednio o jeden i dwa punkty więcej od Lechii. Co łączy te dwa kluby oprócz tego, że wiosną spisują się lepiej, niż powszechnie przypuszczano? Również w zasadzie brak wzmocnień. Na styczniowym obozie w Hiszpanii w gliwickiej drużynie nie było – nie licząc graczy rezerw – żadnych nowych zawodników. Ci doszli później, ale zarówno Portugalczyk Ivan Lima (do tej pory w sumie 31 minut gry), jak i młodzieżowy reprezentacji Albanii Elton Fikaj (w ostatniej kolejce pierwszy raz w podstawowym składzie) to raczej melodia przyszłości. Późno, bo dopiero w drugiej połowie lutego, na jedyny transfer zdecydował się klub z Lublina. 27-letni Thomas Santos, Duńczyk z brazylijskim paszportem, na razie odgrywa jednak epizodyczne role.

Różnica w jakości i ilości

Bardzo skutecznie wiosną punktuje GieKSa. Duży udział w tym, że katowicka drużyna wydostała się ze strefy spadkowej i znajduje się w środku tabeli – z szansami na europejskie puchary! – miało trzech nowych piłkarzy. Strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie Mateusza Wdowiaka. Ten doświadczony pomocnik jesienią zwykle tylko wchodził na zmiany w Zagłębiu Lubin, a teraz w GKS-ie w lidze zawsze wychodził w pierwszym składzie i grał ponadprzeciętnie, co znalazło odzwierciedlenie w naszym rankingu Złote Buty – spośród wszystkich nowych piłkarzy zebrał zdecydowanie najwięcej punktów. Drugi celny i do tego wewnątrzligowy strzał GieKSy to Czech Erik Jirka, który jesienią zdobywał bramki dla Piasta. Trzeci to Damian Rasak, który po roku spędzonym na Węgrzech już w trakcie tegorocznych rozgrywek wrócił do Polski i w Katowicach ostatnio wywalczył miejsce w wyjściowej jedenastce.

Jeśli zaś chodzi o trzecią drużynę z Górnego Śląska, czyli Górnika, to – podobnie jak w Widzewie – ilość nie przełożyła się jakość. Od razu trzeba jednak dodać, że na razie i nie w każdym przypadku, bo znakomicie na polskich murawach prezentuje się Czech Lukas Sadilek („dziewiątka”, czyli nota bliska ideału w Złotych Butach za mecz z Rakowem) i jego rodak Ondrej Zmrzly. Wzmocnieniem pewnie będzie także młody Francuz Yvan Ikia Dimi, który również dołączył do zabrzańskiej drużyny dopiero w lutym.

Od początku różnicę w swoim zespole robi za to Mariusz Stępiński (Korona), który po blisko dekadzie znowu zdobywa bramki na boiskach ekstraklasy. Tego akurat można było się spodziewać, natomiast niespodzianka to świetna postawa nastolatka Oskara Kubiaka, który po pobycie na wypożyczeniu w drugoligowym Sokole Kleczew wrócił do Arki i udanie zadebiutował w ekstraklasie. Z drzwiami i futryną do ligi wrócił awaryjnie sprowadzony z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki Rafał Adamski, który pokazał przepłacanym napastnikom Legii, jak się strzela.

Lepsze wrogiem dobrego

Rozczarowania? Oprócz Widzewa (i w jakimś stopniu Górnika), o takich można pisać też w Cracovii, która zimą sprowadziła pięciu zawodników, a tylko jeden (Pau Sans) zwykle występuje w pierwszym składzie. To samo w Rakowie, gdzie żaden z trzech nowych nabytków poważniej nie zaistniał. Jeden z nich to jeszcze nie tak dawno występujący w reprezentacji Polski Paweł Dawidowicz, a w innych klubach w podobnej sytuacji są inni powracający z zagranicy – były kadrowicz Paweł Bochniewicz (Górnik) czy dużo młodsi Dominik Sarapata (Wisła) i kontuzjowany Wiktor Bogacz (Cracovia). W Radomiu z pewnością też więcej oczekiwano po Brazylijczyku Luquinhasie, niegdyś przecież gwieździe naszej ligi, a w Lubinie - po królu strzelców bośniackiej ekstraklasy, Chorwacie Mihaelu Mlinariciu.

Wnioski z tego, co wydarzyło się zimą i jakie efekty przyniosło wiosną, są takie, że – zgodnie z przysłowiem „lepsze jest wrogiem dobrego” – nie należy wprowadzać zbyt wielu zmian (albo w ogóle ich zaniechać – patrz Lech). A jeśli już coś źle funkcjonuje, należy próbować to – jak wszystko zresztą – zrobić z głową (najlepszym przykładem GieKSa), a nie wydawać pieniądze na lewo i prawo. Z drugiej strony, kto bogatemu zabroni, szczególnie że to środki prywatne, a nie miejskie...

Grzegorz Kaczmarzyk 

PRZYSZLI W ZIMOWYM OKIENKU I ZAGRALI (59)

8 – Górnik (12. miejsce w tabeli wiosny), Widzew (14.)
5 – Cracovia (13.), Jagiellonia (9.), Pogoń (7.), Wisła (16.)
3  – Arka (15.), GKS (2.), Raków (11.), Zagłębie (6.)
2 – Korona (8.), Legia (10.), Nieciecza (18.), Piast (4.), Radomiak (17.)
1 – Motor (3.)
0 – Lech (1.), Lechia (5.)


NOWI W ZŁOTYCH BUTACH *

48 Wdowiak (GKS)
43 Sadilek (Górnik)
41 Kornvig (Widzew), Stępiński (Korona)
39 Lerager (Widzew)
38 Cheng (Widzew)
37 Jirka (GKS)
35 Kubiak (Arka)
34 Drągowski (Widzew), Sans (Cracovia), Szota (Arka), Wiśniewski (Widzew)
33 Angielski (Pogoń), Szalai (Pogoń)
32 Szabo (Zagłębie)
33 Leiva (Jagiellonia)
29 Luquinhas (Radomiak)
28 Durdov (Nieciecza)
24 Adamski (Legia), Bukari (Widzew), Gutkovskis (Arka), Hindrich (Legia)
23 Kowalczyk (Zagłębie), Montoia (Jagiellonia)
22 Gustafson (Korona), Szmyt (Jagiellonia)
20 Matysik (Nieciecza)
19 Bazdar (Jagiellonia), Domingues (Górnik), Ikia Dimi (Górnik), Rasak (GKS)
17 Dominguez (Cracovia)
16 Savvidis (Wisła), Zmrzly (Górnik)
15 Acosta (Pogoń), Kapuadi (Widzew)
14 Hamulić (Wisła), Isaac (Widzew)
13 Agger (Pogoń), Cuić (Pogoń), Konstantopoulos (Jagiellonia), Sarapata (Wisła)
11 Gallapeni (Wisła)
10 Dawidowicz (Raków)
9 Rupanow (Górnik)
8 Bochniewicz (Górnik), Selan (Cracovia)
7 Soumah (Radomiak), Santos (Motor)
5 Brusberg (Raków), Fikaj (Piast)
4 Mlinarić (Zagłębie), Rakoczy (Górnik)
3 Batoum (Cracovia)
2 Karamarko (Wisła)
0 Bogacz (Cracovia), Ilenić (Raków), Lima (Piast), Sauer (Górnik)

* suma not za wiosenne występy

Drugi biegun transferowego trafienia – Osman Bukari w marcu u nowego trenera Widzewa  nie zagrał ani minuty, choć łodzianie wyłożyli nań rekordowe pieniądze. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się