Z Lechią nie ma nudy!

KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek

Obserwując w sobotę z trybun Suzuki Areny w Kielcach popisy Camilo Meny, którego jeszcze chwilę wcześniej oglądałem piętro niżej w starciu Czarnych Koszul z Lechią zastanawiałem się jak to możliwe, że drużyna z Gdańska w poprzednim sezonie spadła z ekstraklasy?! Przecież Kolumbijczyk nie był tam pierwszoplanowym aktorem, był w cieniu Tomasa Bobcka czy nawet Ivana Żelizko. Na obu Lechia już jako I-ligowiec zarobiła – bagatela – około 15 milionów euro! To wprost niebywałe, żeby klub z taką jakością w ofensywie nie był w stanie wyprzedzić trzech klubów nawet mając pięć ujemnych punktów!

Najprościej byłoby powiedzieć, że piłka nożna to nie tylko ofensywa, a nad Bałtykiem kompletnie zapomniano o bronieniu. Mecze Lechii dla postronnych obserwatorów były fantastycznymi widowiskami, bo w obie strony padało w nich mnóstwo bramek. Zresztą, co tam były – nadal są! W sobotę Lechiści wrzucili na karuzelę mielecką Stal aplikując jej 7 goli. Słownie: siedem!

Za dawnymi gwiazdami nikt też specjalnie nie płacze, bo już pojawiła się nowa. Ze Stalą hat trick skompletował Artur Szach, 21-letni Ukrainiec z Włodzimierza Wołyńskiego. Więcej o tym ofensywnym pomocniku napiszemy wkrótce, bo raczej nikt mu miana piłkarza kolejki nie zabierze. Lechia bez cienia wątpliwości generuje największe zainteresowanie na zapleczu, wokół niej po prostu mnóstwo się dzieje. I wcale nie jest powiedziane, że awansuje – w pierwszych czterech meczach zdobyła bowiem ledwie punkt, a przegrywała po 0:3. Teraz strzela rywalom siódemkę. I jak się z nią  nudzić?


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się