Zagłębie bliżej
Marzenie Sosnowiczan o medalu jest już w połowie zrealizowane.
Jere Jokinen (z prawej) i Sebastian Brynkus załatwili sprawę. Fot. Press Focus
O 3. MIEJSCE
Małe finały rządzą się swoimi prawami. Dziś odskocznię od normalności stanowiła oprawa oświęcimskich kibiców, którzy wywiesili baner z hasłem „Czas na wakacje”. Wszystko to miało na celu wyszydzenie postawy zawodników, którzy zdaniem fanów, przez większość sezonu grali tak jakby myśleli o urlopie. Stąd na trybunach pojawiły się dmuchane materace, piłki plażowe czy kolorowe hawajskie koszule. Ponadto kibice śpiewali przyśpiewki wyrażające sprzeciw wobec Roberta Kalabera, który ich zdaniem nie wykorzystał potencjału drużyny.
O urlopie jednak z pewnością myśleli zawodnicy obu drużyn. Pierwsza tercja nie była porywająca. O ile pierwsze minuty należały do Unii, tak z czasem rozkręcili się goście. Pod koniec pierwszej odsłony bliscy zdobycia gola byli Uniści, ale dobrze w bramce spisywał się Nilo Halonen.
Na drugą tercję hokeiści Zagłębia wyszli o wiele bardziej zmotywowani. To przełożyło się na częstsze strzały na bramkę. W końcu udało im się przełamać Linusa Lundina. W 28 minucie Jere Jokinen przymierzył w „okienko” oświęcimskiej bramki. Sosnowiczanie szukali kolejnego gola i po ośmiu minutach podwyższyli prowadzenie, Sebastian Brynkus sprytnym strzałem pokonał szwedzkiego golkipera. Na dwie minuty przed drugą przerwą Ville Heikkinen mógł zmniejszyć dystans do rywala, ale jego strzał widowiskowo kijem obronił Halonen. Na trzecią odsłonę Sosnowiczanie wyjechali więc z dwubramkową zaliczką.
Po rozpoczęciu trzeciej odsłony bramkowa przewaga gości stopniała. Nick Moutrey mocnym strzałem z nadgarstka otworzył konto swojej drużyny. Następnie tempo meczu nieco spadło, choć optyczną przewagę mieli podopieczni Matiasa Lehtonena. W 56 minucie gospodarze mieli dwie bardzo klarowne sytuacje, jednak Nilo Halonen nie dawał się pokonać. Obrona Zagłębia popełniła jednak błąd na 3 minuty przed końcem i w sytuacji sam na sam Aleksander Peresunko wykorzystał szansę. Gospodarze nie nacieszyli się długo tym remisem, bo już 24 sekundy później Jokinen dał swojej drużynie prowadzenie, którego Sosnowiczanie już nie oddali.
Mateusz Pawlik
◼ Unia Oświęcim - ECB Zagłębie Sosnowiec 2:3 (0:0, 0:2, 2:1)
Stan rywalizacji 0-1
0:1 - Jokinen - Bernacki - Hamalainen (27:07), 0:2 - Brynkus - Sołtys - Bjorkung (35:28), 1:2 - Moutrey - Peresunko - Rac (40:27), 2:2 - Peresunko - Tyczyński (56:44), 2:3 - Jokinen - Bernacki - Hamalainen (57:08).
Sędziowali: Paweł Breske i Marcin Polak - Mateusz Kucharewicz i Michał Żak. Widzów 2000.
UNIA: Lundin; Mäkelä - Söderberg, Scarlett - Matthews (2), Diukow - Kubeš; Peresunko - Rac - Moutrey, Ahopelto - Heikkinen - Partanen, Petraš - D. Tyczyński - M. Kusak, Ziober - Krzemień - Prokopiak, Prusak. Trener Robert KALABER.
ZAGŁĘBIE: Halonen; Ciura - Sozanski, Wanacki - Naróg, Bjorkung - Biłas, Kotlorz; Jokinen - Hamalainen - Bernacki, Piiponen - Roine - Chmielewski, Gromadzki - Alanen - Sirkiä, Sołtys - Enlund - Brynkus. Trener Matias LEHTONEN.
Kary: Unia - 2 min, Zagłębie - 2 (2 tech.) min.
Kolejny mecz w czwartek, 2 kwietnia, o 18.00 w Sosnowcu. Gra się do dwóch zwycięstw.