Zimny prysznic

TRYBUNA KIBICA - Ruch Chorzów

Kibice Ruchu Chorzów udający się do,,Kotła czarownic” w piątkowe popołudnie żywili spore nadzieje, że po zmianie trenera ich ulubieńcy łatwo sobie poradzą z Pogonią Siedlce.
Może pierwsze 15 minut było po myśli nowego-starego trenera, Waldemara Fornalika i kibiców, ale po upływie tego czasu gra zaczęła się wyrównywać i to goście coraz częściej prezentowali akcje zwiastujące zdobycie gola.
Piłkarzom Ruchu Chorzów nie udawało się znaleźć antidotum na ofensywne poczynania podopiecznych trenera Adama Noconia. I stare powiedzenie, że co się odwlecze, to nie uciecze sprawdziło się co do joty w przypadku piłkarzy Pogoni Siedlce, którym najpierw w zamieszaniu pod bramką Ruchu Chorzów udało się zdobyć gola na 1:0. Następnie - jeszcze w pierwszej połowie - goście mogli fetować zdobycie drugiego gola po centrostrzale Szuprytowskiego.
Po przerwie piłkarze Ruchu Chorzów usiłowali zdobyć chociaż kontaktowego gola, ale próby Shumy Nagamatsu, kiedy przestrzelił z pięciu metrów czy Szymona Szymańskiego, kiedy jego petarda ostemplowała poprzeczkę bramki rywali, to był praktycznie cały wykładnik sił i możliwości chorzowian na Stadionie Śląskim.
Trener Waldemar Fornalik na pomeczowej konferencji stwierdził, że jego zespół czeka mnóstwo pracy, by w przyszłości jego gra mogła owocować zdobywaniem punktów i wygrywaniem meczów.
Ale kalendarz dla podopiecznych trenera Fornalika bynajmniej nie jest łatwy, gdyż w następnej kolejce Niebiescy wyjeżdżają do Warszawy na mecz z Polonią. Tam o punkty jest trudno, a za przykład niechaj posłuży fakt, że piłkarze Ruchu wygrali tam po raz ostatni w rundzie wiosennej sezonu 2011/12. Było wówczas 1:0 po golu Żelijko Dokicia. Może po tych 13 latach historia się powtórzy?
Z tymi nadziejami do stolicy udadzą się kibice Ruchu Chorzów.

Ryszard Czaban