Znowu remis...

Biała Gwiazda po przerwie zimowej wygrała tylko jeden mecz - teraz zatrzymał ją Znicz!

Jordi Sanchez nie mógł uwierzyć, że Wisła znów nie wygrała. Fot. Michał Kędzierski/PressFocus.pl

Pruszkowianie nie mają najłatwiejszego kalendarza na początku wiosennych zmagań. Najpierw musieli zmierzyć się z Wieczystą Kraków, zespołem aspirującym do awansu, z którym przegrali 2:3. Następnie bezbramkowo zremisowali z Polonią Warszawa i Pogonią Grodzisk Mazowiecki, też ekipami z czołówki, a niedzielę pojechali do Krakowa na starcie z liderującą Wisłą. 

Dobre zmiany 

Znicz był skazywany na porażkę nawet po tym, jak Biała Gwiazda w ostatnich dwóch meczach (z Wieczystą i Pogonią Grodzisk) zdobyła tylko dwa punkty. Mimo tego przyjezdni długo utrzymywali czyste konto. Szczelnie się bronili, choć Angel Rodado próbował pokonać Kacpra Napieraja. 18-latek w bramce z pewnością się nie nudził, ale Znicz konsekwentnie się bronił i utrzymywał nadzieję na pozytywny rezultat. W ten sposób po pierwszej połowie utrzymywał się wynik 0:0. Mariusz Jop musiał się zastanowić, co powinien zmienić. Wyciągnął wnioski i podjął słuszną decyzję, na drugą połowę wprowadzając Jordiego Sancheza oraz Juliana Lelievelda. Dwie minuty po wznowieniu, obaj brali czynny udział w akcji bramkowej. Sanchez przejął piłkę w polu karnym, zagrał ją do Juliusa Ertlthalera, a ten asystował Lelieveldowi, który pewnym uderzeniem pokonał Napieraja.

Błąd bramkarza 

W tym momencie wydawało się, że Wisła przejmie kontrolę nad meczem, że zdobędzie kolejną bramkę, a może pokusi się o jeszcze więcej trafień. Wynik jednak nie zmieniał się, a przecież przy jednobramkowym prowadzeniu wystarczy jakiś błąd, żeby wypuścić punkty z rąk. I taki właśnie przytrafił się golkiperowi Patrykowi Letkiewiczowi. Zbyt długo zastanawiał się, do kogo podać, przez co nie zauważył nadbiegającego rywala. Bartłomiej Ciepiela chwilę wcześniej zastąpił na boisku Radosława Majewskiego, więc miał siłę, żeby powalczyć o piłkę. Odebrał ją bramkarzowi i oddał strzał. Obrońcy Wisły próbowali zatrzymać futbolówkę przed linią bramkową, ale się nie udało. I choć Znicz kończył mecz w dziesięciu po drugiej żółtej kartce dla Andrija Juzwaka, mecz zakończył się remisem. Wisła i Znicz zremisowały trzeci mecz z rzędu, co dobrze świadczy o formie Pruszkowian. Czy natomiast o Krakowian ich kibice muszą się już niepokoić?

Kacper Janoszka 

CZY WIESZ, ŻE…

Bartłomiej Ciepiela gra w Zniczu Pruszków już drugi sezon, a dopiero w niedzielę zdobył pierwszą bramkę w jego barwach. Pomocnik, który jeszcze w sezonie 2022/23 grał w ekstraklasowej Stali Mielec, a we wcześniejszych rozgrywkach debiutował w barwach Legii Warszawa, przerwał długą serię bez gola. Po raz ostatni wpisał się na listę strzelców w październiku 2023 roku, gdy był piłkarzem Resovii i trafil w przegranym starciu z Arką Gdynia (1:2).

 

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Wisła Kraków – Znicz Pruszków 1:1 (0:0)

1:0 – Lelieveld, 47 min, 1:1 – Ciepiela, 80 min

WISŁA: Letkiewicz – Giger, Biedrzycki, Grujcić, Krzyżanowski (46. Lelieveld)  – Igbekeme, Carbo (46. J. Sanchez) – Kuziemka (65. Baniowski), Ertlthaler (88. Nikaj), Duarte (80. Omić) – Rodado. Trener Mariusz JOP.

ZNICZ: Napieraj – Pawlik, Jach, Konieczny – Tabara, Proczek (83. Borecki), Plewka, Majewski (71. Ciepiela), Juzwak – Bąk (66. Sokół), Kazimierczak (71. Karol). Trener Peter STRUHAR.

Sędziował Szymon Łężny (Namysłów). Widzów 26939. Żółte kartki: Carbo, Duarte – Juzwak, czerwona Juzwak (90+2. faul).

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się