Zostały dwa kroki
Mistrzowie Polski chcą powtórzyć wynik z pucharowego sezonu 2022/23. Pomóc ma w tym nowa murawa.
Luis Palma jest jednym z zawodników, którzy w rywalizacji z Szachtarem muszą wziąć grę na swoje barki. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
LECH POZNAŃ
Piłkarze Lecha przystąpią do czwartkowej rywalizacji z Szachtarem Donieck po dwóch porażkach z rzędu. Najpierw odpadli z Górnikiem Zabrze w Pucharze Polski, a w weekend doznali porażki z Widzewem w Łodzi, pomimo tego że prowadzili 1:0. Ukraiński zespół zawiesi poprzeczkę jednak znacznie wyżej.
Druga taka rywalizacja
Choć polskie kluby wielokrotnie rywalizowały z ukraińskimi zespołami, dla Lecha mecz z Szachtarem będzie dopiero drugą oficjalną konfrontacją z drużyną z tego kraju. Dotychczasowe jedyne starcie jest wspominane bardzo dobrze, choć minęło od niego już sporo czasu.
W sezonie 2010/11 Kolejorz, prowadzony przez trenera Jacka Zielińskiego, odpadł w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów ze Spartą Praga i w ostatniej rundzie walczył o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Rywalem był nieistniejący już dziś Dnipro Dniepropietrowsk. Mistrzowie Polski wygrali ten dwumecz 1:0, a następnie toczyli pamiętne pojedynki z Manchesterem City, Juventusem Turyn oraz FC Salzburg.
Jednak Lech wielokrotnie mierzył się z Szachtarem w meczach towarzyskich. Tych spotkań nie może jednak wspominać najlepiej, ponieważ najczęściej schodził z boiska pokonany. Ostatni taki sparing odbył się w styczniu 2024 roku podczas zgrupowania w Turcji, a Kolejorz przegrał wówczas z ukraińskim zespołem 1:3.
Powtórka z historii?
W klubie chętniej wraca się wspomnieniami do sezonu 2022/23. Lechici po pokonaniu szwedzkiego Djurgardens IF w 1/8 finału Ligi Konferencji awansowali do ćwierćfinału tych rozgrywek. Bój z Fiorentiną, choć niezwykle heroiczny, zakończył europejską przygodę Poznaniaków. Mimo to tamta kampania na długo pozostanie w pamięci kibiców.
W czwartek piłkarze trenera Nielsa Frederiksena będą chcieli po raz kolejny napisać historię i powtórzyć wyczyn ze wspomnianych rozgrywek. Duński szkoleniowiec także ma wewnętrzną ambicję - będzie to dla niego pierwszy w karierze trenerskiej mecz na poziomie 1/8 finału europejskich pucharów. Frederiksen chce zajść jednak dalej. – Mamy szansę awansować do ćwierćfinału. Czeka nas trudne spotkanie z wymagającym rywalem, który szczególnie dobrze wygląda z piłką przy nodze. Możemy zranić Szachtar, ale musimy dobrze zagrać – przyznał szkoleniowiec.
Piłeczka ma chodzić
Stadion w Poznaniu jest przeklęty, przynajmniej jeśli chodzi o murawę, która niemal co sezon musi być wymieniana. Wynika to z konstrukcji obiektu, gdzie przepływ powietrza jest słaby i nie wszędzie dochodzi słońce. Już w listopadzie podczas przerwy na kadrę klub dokonał wymiany, a kolejna miała być przed następnym sezonem. Ciężkie warunki pogodowe pod koniec stycznia sprawiły jednak, że nawierzchnia została zniszczona i już się nie odbudowała. Z tego powodu podjęto decyzję, że etapami, ale po raz kolejny zostanie wymieniona. Pierwszy jej test nadejdzie właśnie dzisiaj w meczu z Szachtarem.
I chociaż nie jest ona jeszcze gotowa w stu procentach, to ma ułatwić zadanie mistrzom Polski. Nie będzie mniejszych czy większych dołków, które powstawały przy niemal każdym sprincie zawodników. Trener Frederiksen wielokrotnie podkreślał, że pełny potencjał jego zespołu zostanie uwolniony nalepszych murawach. Lechici chcą grać szybko i wymieniać dużo krótkich podań. Kolokwialnie mówiąc, piłeczka ma chodzić jak po sznurku, a do tego potrzebne są warunki, żeby futbolówka co chwilę nie skakała na nierównościach. Czy tak będzie? Przekonamy się wieczorem.
Miłosz Cebo
Liga Konferencji 1/8 finałuCzwartek, 12 marca
◼ Lech Poznań – Szachtar Donieck
Godz. 18.45, Polsat Sport 1